Weź nie klikaj, bo zepsujesz

biogrgrografomamie


Dr ANATOL  S. NOWAK - International Institute Of Applied System Analysis – Laxenburg.
Dr Anatol S. Nowak – biofizyk i neurolingwista, pracuje w Instytucie Biofizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz w Międzynarodowym Instytucie Stosowanych Analiz Systemowych (IIASA) w Laxenburgu (Austria). Zajmuje się badaniem rozwoju i samoorganizacji struktur neuronalnych w warunkach stresu chemicznego. W latach 1998-2006 brał udział w międzynarodowym interdyscyplinarnym projekcie badawczym poświęconym badaniu oddziaływania czynników zewnętrznych na funkcjonowanie mózgu oraz efektów tych oddziaływań na subiektywne zjawiska psychiczne. Badania dotyczyły między innymi mało znanych substancji psychoaktywnych używanych przez plemiona prymitywne Gwinei Równikowej.
Mimowolna fascynacja neurolingwistyką programowaną uczyniła Nowaka autorem pionierskich prac z dziedziny Hipertranslacji wg metody Słomczyńskiego, oraz światowym autorytetem w dziedzinie Cyberlingwistyki strukturalnej.
Dr Nowak jest współautorem (wraz zespołem) niezliczonych prac nt metod analizy budowy i mechaniki dynamicznych systemów kognitywistycznych Glocke'a i Forsythe'a.
Autor prezentacji słynnego Systemu Wizualizacji Dżwięku "AGIM/ APMAL AT", który odbił się szerokim echem w środowiskach akademickich i kampusach uniwersyteckich Sheffield, Oxfam i Pearthville.


THE ANDRZEJS (W-wa)
THE ANDRZEJS - dwuosobowy zespół dyskotekoworokoworegowometalowy, założony na potrzeby programu "Pod gradobiciem pytań". Muzykę THE ANDRZEJS wykorzystano też w filmie Z.F. Skurcz pt."Wściekłe pięści Węża". Tyle oficjalna biografia. Nieficjalnie wiemy natomiast, że szacowna trupa The Andrzejs narodziła się w pokutniańskiej metropolii - Szczyny, w czasach wczesnogierkowskich. Zaczątek działalności formacji można w skrócie podzielić na trzy zasadnicze okresy: pierwszy, drugi i trzeci. Już po maturze uczestniczyli w pochodach pierszomajowych począwszy od pamiętnego grudnia '74 - wtedy to idea "miękkiej dolnej wargi" ujrzała światło dzienne. Pierwszy skład grupy: Andrzej Rosiewicz, Andrzej Grubba i Andrzej Lepper rozpadł się zanim powstał. Potem powstał drugi skład, który istnieje do dzisiej i szokuje publiczonść na całem świecie, nie tylko w łomżyńskiem, jak niektórzy. Teraz w grupie grają: 
Andrzej Giedymin Sroka - instrumenty perkusyjne, pekrusja, bębny, gary 
Andrzej Konstanty Makówka - bas, gitara basowa, chórki prowadzące 
Andrzej Pankracy Kopeć - gitara prowadząca, gitara rytmiczna, gitara bezprogowa, gitara bezstrunowa, śpiew i wokal 
Zapraszamy na występ który będzie miły, sympatyczny i ładny i fajny. Niektórzy mówią nawet, że występ grupy nie da się porównać praktycznie do niczego i niech to Wam wystarczy za rekomendację ich koncertów. Oprócz muzyki chłopcy jeszcze ładnie śpiewają i wyglądają. Dobranoc. 


ANDRZEJ I ANDRZEJ (W-wa)
Wstrząsający dwubend w postaci dwóch osób – mężczyzn. To ambitny projekt łączący wielką estradę z osiągnięciami polskiej elektroniki domowej, to w prostej linii spadkobiercy takich sław elektroniki lat 70 jak; "NeueKlang". "Hit Parade Werke", "Hans und Hilde", czy "Schwatz Casio". Ich występy sceniczne kojarzą się wszystkim ze wszystkim co najlepsze w występach estradowych. Pomimo dużej popularności na Zachodzie nie zrobili jeszcze poważnej kariery ze względu na trudną do wymówienia nazwę z której nie chcą zrezygnować. Ich misja edukacyjna ma na celu zaznajomienie szerokiej publiczności z jej rolą w relacji widz - twórca. Wychodzą bowiem z założenia, nikt nie rodzi się gwiazdą, a najwięksi z największych rodzą się jako prości ludzie (Elvis Presley, Drupi).  ANDRZEJ I ANDRZEJ to prywatnie inżynierowie racjonalizatorzy w Radomskich Zakładach Elektroniki Sprzętowej, wynalazcy takich cudeniek jak jajkoopiekacz czy suszarka do ziemniaków. 
Uwaga dziewczyny! A&A to niepoprawni kawalerowie!!! 
www.youtube.com/watch?v=HYPoHInd8SQ


PAN ANDRZEJ (Bydgoszcz) 
Artysta, który umiejętnie łączy elementy za pomocą kleju. Od wielu lat stara się o kawalerkę dla siebie i dla kolegi z wojska. Śpiewa o teorii względności i teorii strun, o akceleratorze CERN pod Lozanną i pracujących tam fizykach. Nie zapomina także o teorii kwantowej Plancka, która jest nieco trudniejsza do zrozumienia, ale nie poddaje się i wierzy, że w pewnym momencie będzie mógł zaśpiewać o Ogólnej Teorii Pola, zwanej też Teorią Wszystkiego łączącej w jedno kwestie makroświata uwzględnione w teorii względności i kwestie mikroświata, czyli świata kwantów. Póki co stara się abyśmy wyszli w swym myśleniu poza matematykę Euklidesową, bo to pierwszy krok do zrozumienia naszego wszechświata, który może się okazać jednym z wielu. Poza tym ma system na wygranie w Totka, ale go nie stosuje twierdząc, że to nieuczciwe, w związku z tym wygrał na razie ok. 240 złotych za same trójki.


WOJTEK KOWALCZYK (Bydgoszcz) 
Urodzony 4.06.1957 roku w Bydgoszczy. Ukończył pedagogikę. Jest autorem gatunków sztuki takich jak: GHNO-art (sztuka właściwościowa), ALO-art (rzeźba teoretyczna i antyrzeźba teoretyczna), KATEEM-art (ogłaszanie kolorów teoretycznych), Hiperimpresjonizmu parlamentarnego, MEZIT-art (sztuka pośredników). Zajmuje się również teorią sztuki, performance, video-art, instalacją. Wprowadził termin - instalacja prosta (bez dochodzenia do fabuły), instalacja złożona (z dochodzeniem do fabuły). Swoją twórczość prezentuje podczas przedsięwzięć indywidualnych, a także na ogólnopolskich oraz międzynarodowych przeglądach i wystawach sztuki nowej. Poszukuje jakościowo nowych rozwiązań w sztuce. Jest również poetą, prozaikiem i teoretykiem poezji.
Wspomniane dziedziny uprawia od połowy lat osiemdziesiątych. Początkowo tworzone przez niego "rzeźby teoretyczne" miały jedynie formę konceptualnego zapisu. Taką formę Kowalczyk nazywa stanem idealnym rzeźby, która w zależności od podłożenia danych składowych przez indywidualnego widza osiąga nieskończoną ilość upostaciowań, optymalnych, z punktu tworzącej je osoby. "1:1", "Wszystko luźne", "Rozlane wino" - oto przykłady niektórych utworów Kowalczyka, z wczesnego okresu rzeźb teoretycznych. Artysta wystawiał wówczas swoje "dzieła" w postaci kartek, na których widniał odpowiedni tekst opisujący schemat budowy i proces powstania wyobrażonej przez niego "rzeźby teoretycznej". Później, to jest na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, przyszedł czas na ich demonstrację. l tak powstała forma, jak to określa artysta, "możliwa do zanegowania przez widza" to jest "antyrzeźba teoretyczna". Większość rzeźb teoretycznych Wojciecha Kowalczyka to zaskakujące połączenie funkcji i form przedmiotów, niejednokrotnie znajomych, zaczerpniętych z naszego najbliższego otoczenia. Do nich należą np. deski z gwoździami, kwiaty doniczkowe, galeria jako przestrzeń, miska, telewizor, dywanik, imadło. To, co sugeruje artysta, a co kojarzy się z procesem, którego przebieg i obserwacja stanowić ma właściwą treść dzieła, burzy powszechnie przyjętą definicję dzieła sztuki, nadwyręża pojęcie formy i jej funkcjonalności. Kowalczyk okazuje się być prawdziwym wirtuozem poezji absurdu, l tak, dla przykładu, Rzeźba Teoretyczna pt.:"Fonetyka roku 1410" to "informowanie widzów o tym, że będąc na wycieczce w okolicach Grunwaldu, zauważył na polu kość świni. Na tej podstawie stwierdziłem, że w bitwie pod Grunwaldem brały również udział Świnie Bojowe. Oznajmiam publiczności, iż w związku z tym, odtworzę jeden z odgłosów bitwy z 1410 roku, którym jest odgłos galopującej Świni Bojowej, po czym biorąc wieprzowe nogi i "galopuję" nimi po stole /polu bitwy/, ujawniając widzom odgłos 1410 roku". Antyrzeźba Teoretyczna "Fonetyka roku 1410" to czynnościowa realizacja Rzeźby Teoretycznej o tym samym tytule. Rzeźba teoretyczna występująca pod nazwą "Pułapka na motyle" to: "eksponowanie szerokolistnych kwiatów doniczkowych, na których zostały namalowane różnego rodzaju formy abstrakcyjne, powiększające się i zmieniające w trakcie wzrostu roślin. W związku z tym - kontynuuje autor - powstanie rzeźba samorealizująca się nieustannie według własnego kodu twórczego". Albo inny przepis na rzeźbę: "zakreślić na monitorze telewizyjnym te fragmenty scen filmowych, które najbardziej przyciągają uwagę w trakcie oglądania (np. części krajobrazu, przedmioty, osoby) wskutek czego po zakończeniu projekcji filmu, ekran przedstawiać będzie rysunek najciekawszych momentów filmu". ("Rzeźba nr 10").
Nie wszystkie rzeźby teoretyczne Kowalczyka da się wykonać w zaciszu domostwa. Bez galerii, bez widzów, bez narażenia się na śmieszność ze strony obserwatorów. W przypadku braku "współdziałania" ze strony widowni wiele z zamierzeń artystycznych Kowalczyka nie mogłoby zafunkcjonować. Rzeźbę pod nazwą "Trzy godziny" ("3h") stanowi: "zamieszczenie przed wejściem do galerii dużego ogłoszenia, w którym przedstawiam warunek zwiedzania wystawy rzeźby pt. 3h, a mianowicie - czas oglądania ekspozycji wynoszący trzy godziny. Po wejściu widzów do pomieszczenia, w którym spodziewano się prezentacji (projekcji, pogadanki, pokazów filmów lub trzygodzinnej akcji artystycznej (przyp. jc.) - zamykam ich w galerii na czas określony w ogłoszeniu. W tym momencie rozpoczyna się realizacja zeźby, będącej manifestowaniem różnych zachowań "uwięzionej" w galerii publiczności". Kowalczyk wnikliwie obserwuje kłopoty sztuki współczesnej, właszcza bliską jego sercu, pasję artystów awangardowych (i post-) do nieustannego "przekraczania granic". Artysta potrafił wytworzyć na bazie istniejącej już struktury ironiczny autokomentarz odnoszący się do owych praktyk. Intrygująca jest przy tym niekonwencjonalna forma pytań o sens i kondycję współczesnej sztuki i układu artystycznego. Nie brakuje mu poczucia humoru, spostrzegawczości i delikatnie realizującego się zmysłu krytycyzmu.
Wojciech Kowalczyk jest także autorem teoriopraktyki występującej pod nazwą ghno-art. Artysta proponuje zwrócenie uwagi widza na aspekty substancjalne czy, jak on to mówi, "właściwościowe" przedmiotów, zwłaszcza na te, poza obszarem konwencjonalnego odbioru sztuki. Dlatego GHNO-art (gr. ghnorisme - właściwość) czyli Sztuka Właściwościowa, eliminuje funkcjonalną w sztukach plastycznych hierarchię atrybutów dzieła (kolor, forma) jako jedyny wykłądnik wartościowania, sprowadzając je do jednych z równorzędnych wykłądników określających dzieło, takich jak:
- ciężar
- zapach
- wytrzymałość (badanie) na zgniatanie, rozciąganie, łamanie
- możliwość spalania (lub nie)
- możliwość nagrzewania (lub nie)
- możliwość zarysowania ciałem artysty, np. paznokciem (lub nie)
- możliwość zarysowania innym obiektem
- możliwość unoszenia się w wodzie (lub nie)
- procentowe ujęcie wilgotności obiektu
- wytwarzanie jakości dźwiękowych (w kontakcie z ciałem artysty, w kontakcie z obiektem możliwie tożsamym, w kontakcie z obiektem niekomplementarnym do siebie)
- możliwość przetworzenia
- akceptacja u odbiorcy
- brak akceptacji u odbiorcy.
www.wojciechkowalczyk.republika.pl


CRANK STURGEON feat HERMIT (usa / can) 
Crank Sturgeon: junk noise, dada faux pas, etos akcjonistów, psychodelia rybiej głowy, sztuka performance'u odjąć sztuka, nic zbyt poważnego ale wystarczająco poważnego by to ciągnąć. Crank Sturgeon działa na peryferiach noise'a i performance'u od 1992. Ponieważ nie pasowały mu reguły sceny noise, użył umiejętności opanowanych na studiach związanych z  happeningiem, futuryzmem, sztuką video i art-terroryzmem do konstrukcji własnej formy sztuki hałasu. Po odkryciu, że dodanie humoru, opowieści słownych, kalamburów i ogólnego jazgotu do całego tego eksperymentu, nadaje mu osobisty kształt wyposażony w głos, rozwaloną gitarę, mikrofony kontaktowe, złom metalowy, dyktafony i fragmentaryczny kostium zamierza połączyć dźwiękową ekspresję i wzrokowe zaburzenia z atletyką absurdu. Muzyka Cranka, jakkolwiek nie sposób odmówić jej radykalizmu, nie przytłacza. Pozbawiona wsparcia wizualnego nie przestaje być na swój perwersyjny sposób zabawna. Głupawe, amorficzne piosenki i równie głupawe, absurdalne i pełne kloacznego humoru pogawędki Andersona i Borosa tworzą coś w rodzaju szalonego słuchowiska radiowego. Instrumentarium składające się z mikrofonów kontaktowych, efektów gitarowych, kabli, metalowych puszek, styropianowej tacki, służącej za instrument skrzypcowy, dwóch połączonych ze sobą butelek z wodą, nadmuchanego powietrzem balonu, połączonego z plastikowym wężem i niezapomnianej taśmy klejącej, która, jak dowiadujemy się od artysty, najlepiej brzmi, gdy przed użyciem potrze się ją o włosy na brzuchu posłużą Dziwnemu Jesiotrowi i Pustelnikowi do wygenerowania sporej ilości nie pozbawionego uroku hałasu. Hermit aka Eric Boros na codzień połowa freak-folk-jazz-core'owego duetu Vialka.
www.cranksturgeon.com
www.myspace.com/cranksturgeon
www.youtube.com/watch?v=UHg-tEpQoH4&NR=1
www.youtube.com/watch?v=rnEF6b9nXIo
www.myspace.com/vialka
www.vialka.com


TRI-BUD TO DREW-BUD (Parysz – Tychy - Łomża) 
Proszem Państwa! Łza się w oku kręci. Z zespolu Drew-Bud pozostały nici! Krajowa myśl muzyczna byłaby niczym, gdyby nie oni. 
Ich twórcze motto brzmi: 
Słuchajcie musimy się spotkać jutro u ciebie na strychu, żeby trochę odpocząć, ponieważ w zasadzie to nie mamy chwili wolnego, a Kierownik ciśnie niemiłosiernie i jak tak dalej pójdzie nie będziemy w stanie, ze względu na pęcherze na rękach, wykonać tego, o co nas prosi, bo mimo wszystko to porządny człowiek jest tylko ma problemy w domu, coś chyba podejrzewa żonę, bo chyba ona kręci, że to dla niego zdepilowała plecy.
Wszystko, co robią zamyka się w krótkim: 
Musimy być w porządku w stosunku do Kierownika, bo już nie raz udowodnił, że jest porządnym człowiekiem, tylko ma problemy w domu, coś chyba podejrzewa żonę, bo chyba ona kręci, że to dla niego ugotowała dwa kotły meksykańskiej fasolowej ze szpinakową tortillą.
Nie gonią za tanią popularnością i blichtrem show-buiznesu. Gdy zapytać o ich stosunek do sławy, odpowiadają w kilku zwięzłych słowach: 
Wszystko co robimy, staramy się robić mając na względzie osobę człowieka, bez którego nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy, naszego Kierownika, który jest swój chłop, czego już niejednokrotnie dowiódł i mimo że jest wymagający staramy się, żeby był zadowolony, bo to porządny człowiek jest tylko ma problemy w domu, coś chyba podejrzewa żonę, bo chyba ona kręci, że to dla niego pierze tych jedenaście piłkarskich strojów, łącznie z getrami, które powinna prać osobno i w chłodniejszej wodzie.
Kierownictwo artystyczne zespołu – mgr Tomasz Trzos z Tych (pseudonim artystyczny Krawiec Marian).


mgr Tomasz Trzos z Tych
Tomasz Trzos wł. Wiesław Donica urodzony między 1963-65 w Zawierciu. Dyplomowany dyrektor Zakładów Spawalnictwa Gazowego w Nowej Huci. Działalność artystyczną zapoczątkował podczas strajku głodowego spawaczów w Horzowiu. W 1997 roku, kiedy to za namową kolegów zespawał pierdząc dwie rury molibdenowe o średnicy 20 cm każda. Fiasko w przemyśle - zbyt mała wydajność - okazała się jednak sukcesem artystycznym na miarę dokonań takich twórców jak: Pietrucha czy Kopczak. Idąc za ciosem, na początku 1984 roku Donica spawa rząd stalowych tulei o łącznej długości 800 km2. Wyczyn ten spowodował natychmiastowe wciągnięcie Donicy na regularnego członka Łyżki Czyli Chilli. Represjonowany za zespawanie 3000 samochodów w korku ulicznym na Marszałkowskiej z Stolicy, odsiaduje w latach 1967-68 sześcioletni wyrok w zawieszeniu nad Wojewódzkim Okręgowym Zrzeszeniem Producentów Porcelitu im. Broniszewskiego. W owym czasie jest równocześnie zakuty w specjalne ołowiane galoty uniemożliwiające mu spawanie.
Autor pieśni narodowych o charakterze internacjonalistycznym, rymowanych wierszy o spawaniu i galwanizacji, obrazów akwarelowych, np. "Lutownica".


Otto Craddock (can)
Üczeń prezentowanego przed rokiem retrospektywnie francuza Pascala Creole'a (WTW 2005). Studiowal u niego na PASP w Paryżu. Jest także stypendystą prestiżowej Linked Eye Art Foundation założonej przez Gary Whitemana przy OIA (Oaksville Institute Of Art). Laureat wielu nagród i wyróżnień, m.in Złoty Jeleń na Festiwalu Sztuki Filmowej FMRPSI w Riennes, Platynowa Kula na Biennale Sztuk Wizualnych Santa Domingo 2004, retrospektywna wystawa w słynnym Bugellstortz Musseum w wieku 21 lat (!).
Na WTW zaprezentuje serię nie publikwanych nigdzie wcześniej filmów zarejestrowanych kamerą 8mm kiedy to na przestrzeni lat 2005/2006 Craddock, uczeń Creola, wziął na warsztat jego słynny cykl "Les Cailloux" z 2005.


MACHEFI (W-wa)
Machefi to duet Marcina Gokieli (głos, FX, teksty, adaptacja tekstu), i Daniela Pigońskiego (klawisze, automaty perkusyjne). Inspirując się nieśmiertelnymi opowieściami Włodzimierza Wajnerta o duszku Machefi (MAtematyka, CHEmia, FIzyka), który pomagał harcerzom stosować nauki ścisłe w życiu codziennym, snują dziwaczne tekstomuzyczne opowieści z elementami patomagii, nieskończonej wiary w postęp techniki, oraz nadziei pokładanych w wesołych rytmach. Uwaga! już 38 przyjaciół na majspejsie!
www.myspace.com/machefi


KRUPNIOKI (Sosnowiec)
Krupnioki z Sosnowca. Absolutne objawienie regionalne. Męski zespół instru-mentalny, który umiejętnie łączy melodie krajów nadbałtyckich z odgłosami ze stolarni. Autorzy wielu oryginalnych plagiatów. To właśnie u nich debiutował na elektrycznych kastanietach Leonard z Coheln i to ich muzyka rozbrzmiewała w kabinie Wostoka podczas dziewiczego lotu Jurija Gagarina.  Zresztą matka Jurija do dziś trzyma w swojej Babuszce tekst pierwszego ich przeboju pt. "Synu stój, gdzie lecisz?". Niestety już kolejny utwór nie zdobył takiej popularności, mimo chwytliwego tytułu: "Mamo, ja spadam". A szkoda. Muzycy jednak nie załamali się i dalej kontynuowali swój marsz po sławę, który trwa do dziś. W pewnym momencie wydawało się, że sukces jest blisko, jednak czternastu z trzydziestu wokalistów zespołu postanowiło rozpocząć kariery solowe, a jeden wpadł na pomysł wymyślenia łazienkowych płytek z rzepy. I to był strzał w przysłowiową dziesiątkę. Inni poszli jego śladem i z oryginalnego składu pozostała jedynie nazwa. Ale nie martwmy się, obecni muzycy doskonale znają repertuar i postarają się wyczarować niezapomniane dźwięki. Poddajmy się tej wirtuozerni, zwłaszcza że całe honorarium zgodzili się przeznaczyć na budowę powstającej przy ul. Buntu Masaży 6 repliki odkrywkowej kopalni węgla brunatnego.
www.youtube.com/watch?v=ZqNLqvBZJMw&feature=related
www.youtube.com/watch?v=JvSEpWLGvfM&feature=related


DAREK ORWAT & KAMIL RADEK czyli KOSMICZNI CHŁOPCY
"Kosmiczni chłopcy" to zespół muzyczny założony przez Dariusza Orwata. W skład zespołu wchodzi Daro Dariusz Orwat oraz Kamil Radek. Darek Orwat to znany artysta majsterkowicz i czaruś. Kamil Radek gra również w innych formacjach na bębnach, muzyk.Kosmiczni chłopcy stosując własne instrumenty między innymi miecze świetlne, niewątpliwie prezentują jedyny w swoim rodzaju, całkowicie rozbrajający styl. Z radością i z wdziękiem poruszają się w wymiarze absurdu. Największy wpływ na kształtowanie się osobowości Kamila Radka miał wujaszek Heniek. Był on podobny do kapitana Enterprise Jean-Luc Picarda. Natomiast największy wpływ na kształtowanie się osobowości Dariusza Orwata miała sąsiadka Gostomska. W ciągu dnia była ona podobna do Graucho Marxa a wieczorami do Toshiro Mifune. Ich największy hit nosi tytuł: "Moja dziewczyna jest z oriona". Utwór: "Twoje cycki są jak planety a ja jestem jak zagubiony astronauta, który krąży w polu ich grawitacji" jest równie przebojowy. No i wcale nie mniej przebojowy, mimo że odrobinę melancholijny, jest utwór o podobnej tematyce, walczyk pod tytułem: "Jej piersi to najwspanialsza substancja we wrzechświecie". Kolejnym ciekawym utworem dla odmiany utrzymanym w filozoficznym nastroju jest pochodząca jeszcze z czasów solowych występów Dariusza Orwata znana i szalenie lubiana przez znawców jego twórczości pieśń pod tytułem: "Raźnie podążam przed siebie rabując babciom portfele". Prawie tak samo lubiana i ceniona jak jego słynne solo na fortepian i gumowy piszczący serek. Na pytanie dlaczego nazwa Kosmiczni chłopcy Darek Orwat odpowiada: "nasze umysły są jak astronauci jakieś nie mającej początku ani końca kosmicznej odysei psychicznej".


LORD OF THE YUM-YUM (Chicago/usa) 
Ktooo? Bobby McFerrin??? Nie znam. Lord of the Yum-Yum - sceniczny fenomen, człowiek orkiestra i one man show, beat boxer, wokalny ekwilibrysta, erudyta i czarodziej. Prywatnie stateczny nauczyciel muzyki i klasycznie wykształcony kompozytor. Lord jedynie przy pomocy gardła i czasami efektów przypomina stylowe i wiekowe przeboje z musicali, burleski, repertuaru Bizeta czy Rimskiego-Korsakowa z rozmachem orkiestry symfonicznej. Kilka minut, niedłączny frak, scat singing, śpiew gardłowy i beatbox wytarczą Yum-Yumowi aka Paul Velat,  żeby zatrzymać uwagę każdego i zapamiętać go na długie lata.
lordoftheyumyum.com
www.myspace.com/5834604


MR METHANE (Manchester/uk)
Niekwestionowany światowy Nr 1 i lider w dziedzinach bąk-song, fart art czy piard video. Fartman, flatulista, wokalista o dwóch otworach, właściel kakakowych ust. Swoje nieziemskie umiejętności nabył podczas wieloletnich ćwiczeń yogi kiedy to nauczył się wciągać powietrze odbytem. Wykonuje multimedialne piosenki dla uszu, oczu i dla nosa. Autor takich przebojów jak "I've farted Baby", "Cut The Cheese", "Total clearout (everything must go)", czy "Its Flatulation". Superbohater, człowiek-wiatr. Jego performensy wywołują potoki łez. Organizatorzy festiwalu już zwąchali że szykuje się niezły show. Czas na Was. Jedyna taka okazja w życiu! "Hello Everybody! Mr Methane's here. Cut the cheese. Turn on the gas!".
www.mrmethane.com


prof. Wiewiórczak (Karl Marx Stadt)
Były koszerny listonosz, były wypiekacz precli z bambusa, były pracownik Biura Ochrony "Zakrzewski i Zakrzewska i młody Zakrzewski", były wytwórca nieprzemakalnych płaszczy z papendekla, były hodowca soi w ekologicznym gospodarstwie "Romantyk", była matka chrzestna masowca "Zwój", były chemik i autor składu lubrykantu do prezerwatyw "Żołądź" o zerowym współczynniku tarcia, były właściciel Rumunii, były laptop, były sprzedawca vegetariańskich kebabów z wieprzowymi pomidorami. Obecnie znany i ceniony aparat na zęby oraz miłośnik czekoladowej babki z jajkami.


www.weztowylacz.com
www.myspace.com/weztowylaczfestiwal